Witam z Pracowni na Kaszubach

Zwykły wpis

Bardzo dawno, dawno temu, kiedy szykiem mody studenckiej były ciuchy szyte z farbowanych pieluch tetrowych, kupiłam swój pierwszy kołowrotek (niestety, nie ma go na zdjęciu, ponieważ staruszek został oddany do naprawy). Przędzioną na nim owczą wełnę – poszukiwany surowiec do farbowania – wymieniałam na tęczowe chałaty. Jestem ciekawa, kto jeszcze pamięta tamte czasy, wyzwalające niesamowite pokłady twórczej inwencji.
Moją jedyną nauczycielką była nitka skręcona już na kołowrotku. Mimo niezbyt życzliwej uwagi sprzedającej – że jako miastowa nigdy się nie nauczę prząść – nauczyłam się. Moja przyjaźń z kołowrotkami trwa do dzisiaj. W czasie pobytu na Spiszu podglądałam, jak przędą miejscowe góralki, i najważniejszą nauką z tamtego czasu jest to, że ważna jest praktyka. Wprawne prządki przędły cieniutkie nitki, a grubszą przędzę uzyskiwały, kilkakrotnie je skręcając. Dla prządki ujmą było przędzenie grubej, nierównej, artystycznej włóczki.
Zatem życzę Wam i sobie: ani jednego dnia bez skręcenia kilku metrów przędzy :).
Trwająca od wielu lat moja fascynacja przędzeniem, tkaniem, kobiernictwem i ręcznie wytwarzaną tkaniną sprawiła, że zaczęłam zbierać przedmioty związane z tym rzemiosłem. Szczególnie miłe mojemu sercu są kołowrotki :).
Na zdjęciu od lewej: kołowrotek pionowy ozdobny firmy Kromski, przerobiony na kołowrotek użytkowy; kołowrotek typu leżącego zrobiony przez miejscowego stolarza, z okolic wsi Kolonia; kołowrotek pionowy firmy Louet i kołowrotek typu leżącego, tzw. szwedzki.
Który lubię najbardziej? Kołowrotek Louet, który kupiłam dwa tygodnie temu, zupełnie zawojował moje serce.
PS Bardzo się cieszę, że wspólnie tworzymy tego bloga:).

Advertisements

6 responses »

  1. Alez piękne te kołowrotki! Mnie fascynuje kształt tego ostatniego, przygladałam się ostatnio na allegro podobnemu, w końcu stuknęłam się w głowę, ale nie wiem czy na długo to pomoże 😉
    Czasy farbowania tetry i ja dobrze pamiętam. Fajne to były czasy!

  2. Dziękuję Wam z miłe komentarze 🙂 Kolekcja kołowrotków to plon poszukiwań głównie na Allegro. Zbieram kołowrotki i inne przedmioty związane z tkactwem, bo moim marzeniem jest utworzenie Izby tkackiej, w której przędzenia uczyłoby się młodsze pokolenie. To chyba ostatni czas na taką inicjatywę , bo żyją jeszcze rodzice i babcie, które przędły i tkały.
    Annavillma,kołowrotek typu szwedzkiego jest rewelacyjny i jeżeli masz możliwość nabycia takiego, to się nie zastanawiaj długo. Tak duże koło zamachowe sprawia, że przyciskasz pedał o wiele rzadziej niż w kołowrotkach z małym kółkiem.
    DUOart, macie w 100 % rację. Trzeba jednak mieć zamiłowanie do starych technik i przedmiotów. Często jednak brakuje go nawet osobom zawodowo zajmującym się etnografią. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu, zobaczyłam krosno o dwóch podnóżkach, z przyczepionymi byle jak czterema nicielnicami . W Muzeum!!!:O

  3. Cudnie się prezentujesz Elu w towarzystwie kołowrotków na tle pięknej w tym roku zimy. Jestem ciekawa tego kołowrotkowego mercedesa na żywo.

    PS Żadnych uśmieszków w postach nie usuwam!! Gdzież bym śmiała 🙂

  4. pieknie, pieknie ale najpiekniejsze to, ze na naszych kaszubach, takie osoby z wielkim sercem i dusza mieszkaja. Wlasnie wzielo mnie na takie cudenko ale niestety nigdy nie przedlam a chcialabym. Czy ktos robil juz moze z innych welen niz owcze, czy sa jakies informacje, podreczniki z ktorych mozna sie nauczyc jak to robic. Na kurs przyjade podczas nastepnego przyjazdu do domu ale to dopiero w wakacje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s