Moje pierwsze przygody z kolorem

Zwykły wpis

Dopiero zaczynam bawić się farbowaniem, a już wiem ze to będzie moja prawdziwa pasja. Niesamowite uczucie, farbowanie, zabawa z kolorem, eksperymenty choć póki co nie do końca udane. Zgodnie z moim charakterem, który wręcz nie pozwala mi trzymać się ściśle określonych reguł i przepisów (nie mam tu na myśli oczywiście przepisów ruchu drogowego, których staram się jednak przestrzegać), farbowanie czesanek odkrywam jako pole do nieskończonych eksperymentów i szalonych zabaw.

Na pierwszy ogień poszły barwniki naturalne. Chciałabym umieć wykrzesać z nich coś pięknego i niepowtarzalnego. Póki co pierwsze moje próby zakończyły się dość miernymi wynikami. Wypróbowałam kolejno kurkumę, kawę i herbatę. Oto rezultaty:



Okazuje się że bez tzw utrwalaczy kolorki wychodzą nijakie. Utrwalacze dopiero co zakupiłam, o wynikach moich dalszych eksperymentów będę oczywiście Was informować, mam nadzieję że COŚ mi wreszcie fajnego wyjdzie…

Co prawda, ukręcona włóczka trochę zyskuje na wyglądzie, ale mimo wszystko to jest nie to!

Tymczasem w oczekiwaniu na te utrwalacze, spróbowałam zabawy z farbkami syntetycznymi. Użyłam fioletu, turkusu i brązu, a efekt jest taki:



Zdjęcie robione w pełnym słońcu nie pokazuje prawdziwego koloru, jest on o wiele ciemniejszy i dużo brzydszy, niestety. Pewnie głównie dlatego, że nie wiem czemu postanowiłam wykorzystać już ufarbowaną czesankę, jedną z tych moich eksperymentalnie na żółto ufabowanych przy pomocy naturalnych barwników. Widać tak sie nie robi. Teraz już wiem 🙂
Uprzędziona włóczka wygląda trochę lepiej, no ale słowo daję że nie jest aż taka ładna jak na tym słonecznym zdjęciu.




A na zakończenie pochwalę się moim nowym nabytkiem, czyli kolejnym kołowrotkiem wypatrzony na allegro.


Kołowrotek ma ciekawe, wykonane ze skóry uchwyty, na których obraca się wrzeciono. Z początku mi się to bardzo nie spodobało, jednak po nasmarowaniu i wypróbowaniu już wiem że w niczym nie przeszkadza w cichej i lekkiej pracy kołowrotka, a nawet za sprawą Eli i Eguni zaczęłam się z nich cieszyć, bo dowiedziałam się że świadczy to o jego dobrej jakości 🙂

</BLOCKQUOTE

Reklamy

6 responses »

  1. Pękam z zazdrości, czekam na wiadomości o być może moim kołowrotku, a to farbowanie, widzę, że naprawdę może być pasją. Pozdrawiam Barbara

  2. Polecam Ci książkę „Farbowanie barwnikami naturalnymi” Weroniki Tuszyńskiej – do zdobycia w antykwariatach, czasem na Allegro – kopalnia wiedzy „farbiarskiej”.
    Twój kołowrotek jest typu saksońskiego podobnie jak Symfonia Kromski (tam też skrzydełko „wisi” na skórzanych mocowaniach”)Widzę, że ma wbudowaną Leniwą Kaśkę, no i masz komplet szpulek. Bardzo udany zakup!

  3. Aniu, naprawdę zrobiłaś postępy w farbowaniu 🙂 Już nie zółcienie i zielonkawości, ale prawdziwy fiolet.
    Patrząc na Twój śliczny, nowy kołowrotek, nie opanowałam się i kupiłam dzisiaj kołowrotek…plotkarski.
    Basiu, czy Ty czekasz na Elizabeth ? Dlaczego tak długo ? Przędziesz na wrzecionie ?

  4. Ja do farbowania użyłam soku z czarnego bzu, mozna użyć aronii.Niestety, nie wiem jak zafarbować wełnę na szaro . Jeśli ktoś wie….. pozdrawiam Jigsaw

  5. Kupiłam tę książkę o farbowaniu barwnikami naturalnymi! Juz wczesniej znalazlam jej fragmenty gdzies w sieci i wydaje mi się genialna! No nic, teraz uzbroic sie musze w cierpliwosc, bo oczywiscie idzie poczta …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s