Tęcza w garnku, czyli nachyłek i marzanna.

Zwykły wpis
Od spędzenia deszczowego dnia przy ulubionym kołowrotku, lepsze jest tylko spędzenie go w towarzystwie koleżanki . Dzisiaj umówiłyśmy się z Elą na wspólne farbowanie wełny.

Na początku, oczywiście, poplotkowałyśmy przy kołowrotku i obejrzałyśmy nasze, ostatnio sprzędzione wełenki. Te Eli są zupełnie jak  s k l e p o w e 😉 Ja dostałam moje pierwsze w życiu druty Addi i oczywiście, jak wszystkie dziewiarki przed mną , pokochałam je od pierwszego zrobionego oczka.
Ustaliłyśmy też, w jaki sposób będziemy farbowały.  Zrobiłyśmy wywar ze 100g marzanny, w trzech litrach wody i 44 g suszonych płatków nachyłka , też w trzech litrach wody. 

W dużych słojach zrobiłyśmy płukanki z wodą i odczynnikami zawierającymi miedź ,żelazo, ałun ,kwasek i sodę. Potem zostało już tylko wyciąganie z garnka  i słojów kawałków tęczy 😉

Jesteśmy bardzo zadowolone z efektów . Kolory są żywe , mocne i doskonale pasują do siebie. Miałyśmy okazję zobaczyć jak odczyn wody  i jej twardość wpływa na kolor.

Reklamy

18 responses »

  1. Chyba nie napiszemy, bo napisano już sporo, o barwieniu roślinami np. tu —-> książka Wery Tuszyńskiej „Farbowanie barwnikami naturalnymi”.
    Tego nie da się opisać, to trzeba z o b a c z y ć . Wartowięc kupić kilka odczynników i samemu spróbować. Zabawa jest przy tym świetna, a efekty nieraz zaskakujące

  2. z krosnami jest kłopot, jako że dhl odmówił wzięcia paczki a i kolegom rycerzom w drodze na grunwald nie udało się ich zapakować. w międzyczasie ja miałam zaostrzenie niewydolności żylnej i tyż nie moglismy pojechać. teraz z kolei nie mamy wolnych trzech dni na wyprawę za jeden uśmiech do Kostrzyna. mam nadzieję, że uda się w trakcie urlopu (po 10 sierpnia, gdy już wrócimy z gór)

  3. śliczne kolorki;) jeszcze nie farbowałam wełny ,ale zamierzam się pobawić;) tylko mam takie pytanie, czy lepiej używać zasuszonych roślin do farbowania,czy świeżych, czy w zależności od rodzaju rośliny,czyli jedne lepiej farbują na świeżo a inne na sucho;)nie mam za bardzo czasu teraz na przędzenie i farbowanie, dlatego myślałam o zrobieniu zapasów suszonych roślin na później.Będę wdzięczna za komentarze;)

  4. Ostatnio się bawię w barwienie łupinkami orzechów – tymi zielonymi. Efekty świetne i spora gama kolorystyczna. No i jakże pięknie zafarbowane dłonie 😀 (nie chciało mi się głupiej iść po rękawiczki…)

    Pozdrawiam!

  5. Olofek, z przyjemnością przeczytałam Twojego , reaktywowanego bloga:)
    Chcę Cie zaprosić na Prząśniczkę, ale nie mogę znaleźć Twojego maijla .
    Kolorki z łupin orzecha są bardzo trwałe. Moje nie zmieniły koloru , od ubiegłego roku.
    Jestem ciekawa, jakie są Twoje.

  6. To ja się może odezwę na polskiewrzeciona@…
    A kolorków mi wyszła cała gama, od oliwkowej zieleni do rudobrązu – muszę znaleźć chwilę czasu żeby je sfotografować i coś na ten temat napisać. Niestety w zeszłym roku się na orzechowe farbowanie nie załapałam, za to na bzowe – w tym roku już się bzu doczekać nie mogę 🙂

    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s