Żelisławski Zapiecek

Zwykły wpis
Długo szukałam miejsca, w którym mogłabym nauczyć się tkania, a które nie znajdowałoby się na drugim krańcu Polski. Dzięki pozostawionemu na „Prząśniczce” komentarzowi Krysi trafiłam na stronę Żelisławskiego Zapiecka i nawiązałam kontakt z panią Ireną, uczennicą pani Anny Bałdygi. Przez kilka minionych dni poznawałam metody osnuwania krosien poziomych i pracy na nich, na razie przy użyciu dwóch nicielnic. A wszystko w miejscu, w którym faktycznie stoi piec chlebowy, a przy nim znajdują się warsztaty.

Pani Irena jest otwartą i cierpliwą osobą kładącą nacisk na staranne wykonanie osnowy. Sama zajmuje się pracą na krosnach czteronicielnicowych, które pozwalają na uzyskiwanie różnorodnych wzorów. Oto niektóre z pięknych bieżników pani Ireny oraz ich autorka przy pracy. Na ostatnim widocznym na kolażu zdjęciu znajduje się fragment bieżnika z zielonym wątkiem – wykonałam go sama pod koniec spotkania dzięki wskazówkom mojej nauczycielki.

Teraz będzie trochę sprawozdawczo, choć bez szczególików, których jest naprawdę wiele 😉 Naukę rozpoczęłam od snucia osnowy na snowadle ramowym przy użyciu 6 szpulek nici bawełnianych umieszczonych w miskach stojących na ziemi – zastąpiły nam one szpularz. Uzyskane w ten sposób pęczki nici osnowy dały nam 12 nici w pęczku (dwukrotna ilość nici użytych do osnuwania). Wykonałam 20 takich pęczków, co dało 240 nici osnowy. Wszelkie błędy w osnowie zemszczą się na nas w trakcie pracy, więc należy poświęcić snuciu wiele uwagi. Snucie osnowy i osnuwanie krosien trwa cały dzień.

Zabezpieczoną przed splątaniem osnowę zdejmuje się ze snowadła i tworzy samorozwiązujący „warkocz”. Jeden z końców umieszcza się na wale nadawczym. Następnie przy użyciu rozdzielacza (nie ma go na zdjęciu) układa się pęczki osnowy w odpowiedniej odległości o siebie i nawija pozostałą osnowę na wał nadawczy. Kolejnym etapem jest przewleczenie każdej nici osnowy przez odpowiednie oczko pierwszej lub drugiej nicielnicy – jak wspomniałam na początku, używałam dwóch nicielnic, które pozwalają uzyskać splot płócienny. Konieczne jest sprawdzenie, czy wszystko jest poprawnie wykonane i czy nie ma błędów. Gdy przewleczemy nici przez nicielnice możemy przewlec je przez grzebień płochy – każdą z nitek w osobną szczelinę. Pozostaje jeszcze kolejne sprawdzenie, czy wszystko jest prawidłowo umieszczone i jeśli tak, to możemy wiązać osnowę do poprzeczki przywiązanej do wału odbiorczego.
Moją pierwszą pracą był szmaciak ze ścinków frotte; wszystko szło bardzo szybko ze względu na gruby wątek.

Od mojej nauczycielki dowiedziałam się, że osnowę zakłada się z myślą o wykorzystaniu jej nie na jedną, a na wiele prac. Oszczędzamy w ten sposób dużo czasu. Kolejną moją pracą był „wełniaczek”, czyli tkanina z wątkiem wełnianym. Wspaniale było patrzeć, jak pojawiają się kolejne kolorowe pasy.

Nie omieszkałam usiąść przy Fantazji, nowym nabytku zapieckowej ekipy. Kilka miesięcy, które minęły od czasu, kiedy zaczęłam prząść (wyłącznie na wrzecionie) przyniosło wspaniałe efekty. Usiadłam do kołowrotka i robota sama szła przez palce 😀

Spotkanie z panią Ireną, Krysią i innymi osobami związanymi z Zapieckiem przyniosło nowe umiejętności, ale także wymianę posiadanej wiedzy, przede wszystkim z zakresu przygotowania wełny do przędzenia i samego przędzenia. Pojechały ze mną wrzeciona, które niedługo chyba też staną się częścią wyposażenia tej pracowni na wolnym powietrzu.
Jeśli macie pytania dotyczące poruszonego tematu, to śmiało pytajcie, może znajdziemy odpowiedź.

Reklamy

14 responses »

  1. 😀 ale fajnie:D
    że się tak prosto z mostu zapytam, ile trwał kurs i jaki jest jego koszt? czy można gdzieś tam zorganizować sobie nocleg?
    pozdrawiam, A.

  2. Dziękuję za miłe słowa. Tak, prace pojechały ze mną do Poznania. Od pani Ireny dostałam również w prezencie jeden z jej bieżników. A od Krysi misę – jest zapalonym ceramikiem 🙂

  3. Nie, nie korzystałam z rozpinki. Zastosowałyśmy poczwórny brzeg, czyli podwoiłyśmy ilość nici jak dla podwójnego brzegu. Dzięki temu szerokość tkaniny stabilizuje się.

  4. Krystyna pisze:
    z wielką przyjemnością gościłysmy Alicję w Żelisławiu, też wiele nauczyłyśmy się od Niej. Wrzecionka z pewnością staną się stałym wyposażeniem Zapiecka. Od jutra zaczynamy warsztaty gobeliniarskie. Obiecuję, że podzielimy się z Wami nowymi umiejetnościami. pozdrawiam.

  5. Cieszę się ,że wrzecionka zawędrowały na Wasz Zapiecek 🙂
    Może i mi uda się kiedyś zjeść chleb z Waszego pieca i przejść taką solidną szkołę przędzenia, jak Alicja ?
    Będę zaglądać na Waszą stronę i wypatrywać gobelinów 🙂
    Ela

  6. Pani Ania Bałdyga była również moja nauczycielką . Niezmiernie się cieszę że miałam okazję Ją poznać, Piekne prace Alicjo. Wspaniale spędzony czas, prawda?

  7. Irena pisze:
    Alicja to wspaniała dziewczyna, bardzo mi zaimponowała. Dziękuję za wszystkie miłe słowa 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy wszyscy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s