Eco dyeing, czyli farbowanie w maślance :)

Zwykły wpis

Ostatni weekend spędziłam w okolicach Wdzydz Kiszewskich. Celem wyjazdu był nie tylko odpoczynek, ale też grzybobranie. Skoro byłam już w lesie, pomyślałam, że zbiorę jakieś grzyby i wypróbuję to, co kusiło mnie od dawna, a więc farbowanie naturalnymi składnikami. Postanowiłam zbierać grzybki do nieprzezroczystej torby foliowej, aby nikt nie pomyślał, że zamierzam je spożywać. Wybór wbrew pozorom wcale nie był zbyt duży. Trafiały się gołąbki wymiotne, kilka pojedynczych muchomorów i jakieś brązowe z blaszkami – bliżej mi nieznane. A ja naprawdę nie miałam ochoty uganiać się po lesie za czymś zupełnie niejadalnym, aby uzbierać tego z pół torby.
W końcu w świerkowym młodniaku trafiło się to, o co mi chodziło – kolonia grzybów zwanych maślanką. Od razu miałam pół torby :).
Po powrocie do domu zaczęłam z nich gotować niejadalną zupę grzybową, która przybrała barwę ciemnobrunatną.

Po godzinie dodałam ałunu, roztwór zmętniał i zjaśniał. A potem wrzuciłam wszystko, co miałam pod ręką: merino, loki, bambus, knociki.
Oto efekty. Merino bardziej wpada w barwę delikatnie cytrynową, loki i knociki są ciemniejsze, a bambus jakby lekko morelowo-pomarańczowy.

Reklamy

2 responses »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s