Praca z kołowrotkiem

Zwykły wpis

Próbuję ujarzmić… nie, wróć… Próbuję zrozumieć kołowrotek.
Został już solidnie nasmarowany i naoliwiony, więc kręci się i furgocze, aż miło. Nie muszę już się siłować, żeby wprawić koło w ruch. Mogę skupić się na nici.
No i właśnie to jest moja bolączka. Nie wiem, czy ja coś robię źle, czy jeszcze coś jest nie tak z wrzecionem? Otóż nić się nadmiernie skręca, chociaż nie trzymam jej mocno, pozwalając się nawijać na szpulkę. Często zmieniam też ułożenie przędzy na haczykach, a i tak nie zawsze nić chce się ładnie nawijać.
Prawdę mówiąc, jestem zdruzgotana swoim brakiem umiejętności…
No bo popatrzcie same, czy to jest porządna przędza?

Image

Macie może jakieś rady dla początkującej prządki? 😦

Advertisements

29 responses »

  1. Twoja przędza jest dość „mechata” a haczyki wydają się niezbyt gładkie. Może to jest przyczyna. Ja w swoim kołowrotku musiałam najpierw wymienić haczyki i potem szło już gładko. Ale nie zniechęcaj się – nie jest tak źle jak na pierwsze próby. Pozdrawiam:)

    • Do haczyków palcami nie dojdę, żeby sprawdzić, jak się sprawa z nimi ma. Na wymianę haczyków się nie piszę, bo boję się, że coś spartolę. Spróbuję je wygładzić jakoś…

  2. mi sie wydaje ze wtedy masz za mocny naciag sproboj poluzowac.i wtedy sprawdzaj powoli jak ci sie nic nawija

    • Już próbowałam różnych naciągów i ten wydawał się być najbardziej obiecujący: nić się skręcała i nakręcała bez trudu. Aż do teraz… 😦
      Dzięki za poradę. 🙂 Pokombinuję jeszcze….

  3. rewelacyjny yarn art 🙂
    mi już takie nie chcą wychodzić :-/
    A jeśli chcesz opanować wyciąganie nitki to może spróbuj z wrzecionem? Idzie wolniej i łatwiej sobie wyrobić paluszki 😀

  4. Poeksperymentuj z naciągiem.

    Mocniejszy – nitka szybciej się nawija na szpulkę, ale jest mniej skręcona.
    Mniejszy – nitka wolniej się nawija na szpulkę, ale jest mocnej skręcona.

    Przeczytaj posty poniżej. Ten problem się często powtarza.

    Tak jak już radzona – poćwicz z gotową nitką. Dopiero jak wszystko ustawisz,, zacznij prząść.

    Haczyki muszą być gładkie – mają błyszczeć!

  5. Dzięki za podpowiedzi 🙂
    Miło wiedzieć, ze można na Was liczyć i skorzystać z Waszej wiedzy i doświadczenia 🙂
    Jeśli chodzi o naciąg, to ustawiłam tak, żeby nawijanie na szpulkę było widoczne i odczuwalne. Z początku idzie gładko, a po pewnym czasie zaczyna się robić to, co widać na załączonym obrazku 😦
    Haczyku wydają się być gładkie, ale palcami nie dojdę do „sedna”… może jeszcze je spróbuję przeszlifować, bo tam tkwi problem…
    Do tego szpulka lubi się przesuwać tak, że pas napędzający wrzeciono i szpulkę się zahacza o haczyki 😦 Dzieje się to zwłaszcza, kiedy przesunę przędzę bliżej siebie na haczykach. 😦
    Naprawdę, patrząc na Wasze przędze, załamuje się coraz bardziej 😦 Czyżby ostatnie pieniądze wydane na

    • Z początku idzie gładko, a po pewnym czasie zaczyna się robić to, co widać na załączonym obrazku

      Wydaje mi się, że problem tkwi w pracy naciągu – nie ma „siły” kręcić szpulką. Zmień cięgno na bardziej przyczepne- np. szorstki lniany sznurek , niezbyt cienki. I przeszlifuj w środku kółka napędowe – tam gdzie jest umieszczone cięgno. Przeszlifuj też całe koło- tam gdzie pracuje cięgno.

      I drugi problem – przesuwająca się szpulka. Prawdopodobnie jest z innego kołowrotka i dlatego nie jest dopasowana rozmiarem. Wstaw na trzpieniu ograniczniki – obrączki ze skórki, lub grubego sklejonego papieru, rurki plastikowej, blaszki z puszki po piwie 😉 ( co tam masz w domu ), aby ustawić i unieruchomić szpulkę w dobrej pozycji. Ograniczniki nie mogą hamować szpulki .Maja być tylko dystansem.

      • Dzięki za podpowiedź z tym ogranicznikiem. Nie wiedziałam, czy mogę tam cokolwiek zamontować, żeby nie narobić sobie problemów i czegoś przy okazji nie zniszczyć.

        „Oryginalnie” są zamontowane nici z bliżej nieokreślonego materiału. Już skróciłam ten, który odpowiada za obracanie szpulką, bo z początku był tak luźny, że zwisał swobodnie. Prawdopodobnie ze słabo go skróciłam. Spróbuję jeszcze trochę się nad nim popastwić 😉
        Dzięki za instrukcje.
        Zanim sama bym do tego doszła, minęłyby eony 😛

            • W kołowrotkach o takiej budowie jak Twój jest jedno cięgno .
              Poprowadź je tak :
              – przylep sznurek taśmą do kółeczka obracającego wrzeciono ( to z widełkami i ząbkami ).
              -poprowadź w dół , po prawej stronie koła,
              – pod kołem
              – do góry, po lewej stronie koła,
              – przez kółeczko szpulki
              -znowu w dół , po prawej stronie koła
              -pod kołem
              -w górę , po lewej stronie koła
              -skrzyżuj z nitką poprzednią – górą
              – zwiąż na płasko z początkiem.

              Powodzenia 🙂

              • Jeny, toż to wyższa szkoła magii O.o 😉
                Spróbuję pokombinować wg rozpiski, bo na razie to dla mnie magia 😛
                Dzięki za oświecenie 🙂

  6. e tam dobrze będzie 🙂 W końcu palce ci się wyrobią i nawet nie będziesz wiedziała dlaczego nagle wychodzi.
    Ja mojego złoma chciałam już porąbać na opał, gdy nagle ni z gruszki ni z pietruszki zaczął działać 🙂 Chyba się przestraszył 😉
    A tą włóczkę schowaj i za jakiś czas jak ją wyciągniesz to będziesz zachwycona jakie śliczne gluty ci wychodziły ;-D

  7. Bo na wrzecionie tak dobrze mi szło, a teraz jestem załamana, że nic mi nie wychodzi 😦 I się zastanawiam, co robię nie tak, że taki, a nie inny mam rezultat 😦
    Ogarnia mnie znużenie i brak motywacji 😦 Nie lubię tego uczucia, bo zgniata wszelkie chęci w zarodku… no bo po co się starać, jak i tak nic z tego nie wychodzi? I pomyśleć, że marzy mi się uprawa i obróbka lnu…. kiedy z wełną sobie poradzić nie mogę 😦
    Idę popłakać w poduszkę i poużalać się nad swoimi lewymi łapami 😦 Jutro powinno mi przejść 😉

      • Jeszcze jestem zła na siebie, ale za chwilkę biegnę na trening do moich ludków i na pewno humor mi się poprawi tak już porządnie, choć pogoda za oknem jest straszna (wiatr targa drzewami, deszcz siecze, co tylko się da).
        Niestety, w okolicy znam tylko Panią Góralkę, od której dostałam runo. Już ją wypytywałam o przędzenie i dała mi parę wstępnych wskazówek, ale wyczułam, że nie bardzo się kwapi do uczenia… może to złe odczucie, ale wolę nie naciskać za mocno… nie lubię zrażać do siebie ludzi swoim dociekaniem. 😉

  8. Ja chyba sie nie naucze na kolowrotku zaczynam tracic cierpliwosc ,pewnie potrzebny mi bedzie kurs przedzenia, Alu podtrzymaj mnie na duchu i powiedz ze sie kiedys naucze, tak bardzo chce sie nauczyc,mam tele welnu co sama ja uczesalam,

    • Podtrzymuję Cię na duchu 🙂

      Można się nauczyć samemu prząść na kołowrotku, ale trzeba ćwiczyć cierpliwie. Przydaje się też poczytać o tym, jak ktoś inny się męczył 😉 Poczytaj posty Kankanki, o jej zmaganiach z Gadem .

  9. Alu kochana zobacz na mojm blogu jak ja uprzedlam i powiedz co o tym sadzisz,plakac mi sie chce,nitka mi sie skreca,albo sie tak skreci, ze koleczko jej nie pobiera,stoji w miejscu, poz, serdecznie.

  10. Alu chyba powinnam sie nauczyc na kolowrotku,wczoraj uprzedlam bardzo ciekna nitkie tylko za malo skrecona jeszcze nie wiem jak ja mocniej skrecic,ale idzie,,pytalas o kolowrotek to stary kupiony na lopis,jak bede na urlopie to bede przedla na kolowrotku co moja mama miala jest w dobrym stanie i ma wieszk szpulkie,,

    • Gratuluję ! Jeżeli chcesz bardziej skręcić , to zmień siłę naciągu na mniejszą. Jestem ciekawa, jak wyglądają Twoje kołowrotki. Czy mają takie duuuże koła ?
      p.s. mam na imię Ela :)Zdrobnienie od Elżbiety.

  11. Miałam ostatnio ten sam problem i przyznam, że były dylematy. Jestem „doświadczoną” prządką kręcącą na kołowrotku z pojedynczym napędem. Trochę mi czasu zajęło, żeby zrozumieć inna naturę śrub regulujących naciąg. Z mojego aktualnego doświadczenia wynika, że przy wprawieniu w ruch kołowrotka z podwójnym napędem jest ważne, żeby wszystkie części były czyste, sprawne i żeby naciąg był odpowiedni (żeby koła i kółeczka łapały). Przy kołowrotku z pojedynczym napędem, za pomocą kołka mogę sobie regulować na bieżąco, czy chcę bardziej skręcać, czy nawijać.

    Przy kołowrotku z podwójnym napędem włókna muszę „podawać” odpowiednim, jednostajnym tempie, ponieważ nie ma tu regulacji – to znaczy jest ona stała i zależy od obwodu kółeczka nałożonej szpulki.

    Z tego wniosek, że potrzeba wprawy i przede wszystkim stałego uśrednionego tępa pedałowania i wyciągania włókien do przędzenia.

    Dobrze to rozgryzłam? Jak myślicie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s